Arab, który mnie kochał. Izrael a Mundial 2022

W Katarze wybuchł skandal po tym jak lokalny kierowca rajdowy udzielił wywiadu Izraelskiej stacji telewizyjnej. W wypowiedzi dla stacji Kan 11 Hamad al-Suwaidi odparł, że należy zachować realizm i skończyć z negowaniem istnienia państwa Izrael. Dodał też, że Katar to również ich - Izraelczyków - kraj, a oba narody łączy więź wręcz braterska. Zachęcił ich przy tym do obecności na Mundialu, którego tegoroczna edycja odbędzie się w Katarze. Za swój wybryk musiał w końcu przeprosić, a link do wywiadu usunąć.

Rajdowca spotkał się z krytyką grupy Młodzież Katarska Przeciw Normalizacji (QAYON). Jest to organizacja młodzieżowa zajmująca się monitorowaniem pojednawczej polityki wśród państw arabskich. Celem QAYON jest polityka BDS - bojkotu, dywestycji i sankcji wobec Izraela.

W oświadczeniu QAYON określa wybryk sportowca jako “godny potępienia akt normalizacji” wpisujący się w narrację syjonistyczną. Przedłużanie się okupacji Palestyny zaś “nie jest powodem, by akceptować sytuację jako fait accompli”. Od słów Al-Suwaidiego zdystansowali się również członkowie jego rodziny.

Katar pozostaje oficjalnie przeciwny normalizacji stosunków z Izraelem. Szef MSZ Kataru Mohammed Abdulrahman as-Sani podkreślił w 2021, że normalne stosunki z tym państwem nie są możliwe dopóki trwa okupacja ziem palestyńskich. Wprost odparł, że Porozumienia Abrahamowe - umowy między Izraelem i Bahrajnem oraz ZEA - są niezgodne z katarską polityką zagraniczną. Pod względem retoryki nie wyłamuje się więc z regionalnego konsensusu jak te monarchie arabskie, które otwarcie dążą do normalizacji. Musimy przy tym pamiętać, że niekóre państwa Bliskiego Wschodu optują za dyskretną współpracują na zasadzie ad hoc.

Pozostaje rzecz jasna problem udziału Izraelczyków w Mundialu. FIFA zobowiązuje państwa organizujące imprezę do równego traktowania kibiców i sportowców. Izraelscy kibice rzeczywiście będą mogli przyjechać na Mundial, ale podjęcie tej decyzji było poprzedzone kilkoma miesiącami trójstronnych rozmów. Szacuje się, że bilety kupiło już od 10 do 15 tysięcy Izraelczyków. Izrael łaskawie pozwolił na to również mieszkańcom okupowanej Palestyny. Nie ma informacji o tym ile mieszkańców Terenów Okupowanych faktycznie pojedzie zobaczyć mecze na żywo. W rzeczywistości praktycznie niemożliwe jest to dla mieszkańców Strefy Gazy, którzy żyją w warunkach “otwartego więzienia”.

Izrael obawia się potencjalnych ataków na swoich obywateli. Próby ustanowienia tymczasowego biura dyplomatycznego na czas imprezy spełzły na niczym. Na inicjatywę tą nie zgodził się na Katar, a z racji braku regularnych stosunków dyplomatycznych, Izrael nie ma sposobu na zapewnienie swoim obywatelom ochrony. W przypadku problemów, od zgubienia paszportu do konfliktu z prawem, obywatele tego kraju pozostają bez opieki dyplomatycznej.

Rozmowę na ten temat między Jairem Lapidem (premier i szef MSW Izraela) a wspomnianym już Mohammadem bin Abdulrahmanem As-Sani planowano na wrzesień. Miał to być wstęp do negocjacji z emirem Kataru, Szejkiem Tamimem bin Hamadem As-Sani. Izrael zakładał, że tymczasowy konsulat mógłby po Mundialu służyć jako stała reprezentacja w Dosze. Według lokalnych mediów, problemem okazały się nalegania Jaira Lapida, by informację o rozmowach przekazać do opinii publicznej. Strona katarska miała zaś naciskać na zachowanie poufności. W wyniku przecieku MSZ Izraela stanowczo zaprzeczyło istnieniu takich planów.

Mimo systemu apartheidowego narzuconego Palestyńczykom przez Izrael, oba kraje utrzymywały przez krótki okres stosunki handlowe. Izrael otworzył swoje biuro handlowe w ad-Dausze w 1996 roku. Katar zamknął je w 2008 roku w wyniku operacji Cast Lead, trwającej 22 dni agresji Izraela na Strefę Gazy. Około 1400 Palestyńczyków, w większości cywili, zginęło w rezultacie agresji izraelskiej. Do pewnego otwarcia doszło jednak w 2021 roku, gdy oba państwa podpisały porozumienie dotyczące handlu diamentami. Katar otrzymuje zielone światło na dostęp do rynku diamentów (nowych członków musi zaakceptować każdy kraj członkowski Komitetu Kimberley Process). Ze swojej strony, Katar zobowiązał się na udostepnienie własnego rynku diamentów izraelskim kupcom.

Pojawia się pytanie czy to pierwszy krok w procesie faktycznej normalizacji. Jedna, jakby nie patrzeć niszowa, jaskółka wiosny rzecz jasna nie czyni - choć i nie takie wolty polityk arabski uczynił. Nie bez znaczenia jest to, że poparcie dla sprawy palestyńskiej pozostaje jednym z najpopularniejszych postulatów wśród społeczeństw arabskich, gdyż Katar wspiera ugrupowania palestyńskie. Istotniejszy jest jednak stosunek wobec perskiego sąsiada. Tworząc wokół siebie mit mediatora między Iranem a Zachodem, Katar utrzymuje bliższe niż sąsiedzi relacje z Ajatollahami. Oni są zaś czołowym wrogiem zarówno Izraela, jak i tych monarchii, z którymi kraj ten podpisał Porozumienia Abrahamowe. Nie znajduje tu zatem pokrycia powiedzenia, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.


18.10.22