Nie żyje były emir Kataru
Szejk Hamad bin Khalifa al-Thani miał 74 lata i rządził emiratem w czasach niesamowitego rozwoju gospodarczego. W 2013 przekazał władzę synowi, Tamimowi bin Hamadowi. Przyczyna śmierci pozostaje nieznana, choć tajemnicą poliszynela było słabe zdrowie władcy. W 2015 przeszedł operację w Szwajcarii po złamaniu nogi.
Emir objął władzę w bezkrwawym zamachu stanu w 1995, gdy obalił swojego ojca. Katar był wtedy zacofanym, niewiele znaczącym krajem skrytym pod spudnicą swojego większego sąsiada - Arabii Saudyjskiej. Młody władca - miał wtedy 43 lata - pragnął zaprowadzić nowe porządki, zwłaszcza w swerze politycznej niezależności.
To nie obeszło sie bez echa w regionalnych stolicach. Już w 1996, Bahrajn, Arabia Saudyjska oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) próbowały doprowadzić do obalenia monarchy. Spiskowcy planowali przeprowadzić serię zamachów i sabotaży na terenie stolicy. Ich działania odkryto gdy bomba pod biurami urzędu imigracyjnego okazała sie niewybuchem. Fahd al-Maliki, jedna z kluczowych postaci w spisku, przyznał potem, że otrzymał ponad ćwierć miliona dolarów od uwczesnego księcia koronnego Bahrajnu. Książe ten, Hamad bin Isa Al-Chalifa, od 1999 rządzi Bahrajnem.
Souq Waqif, Doha, Katar - 24.07.2015 - materiały własne
Emir ludu
Szejk Hamad pozostał u władzy. Katar wszedł na ścieżkę niespotykanego rozwoju gospodarczego, choć nie obeszło się bez rys na szkle. Mimo, że obiecywał demokratyzację, jedną z pierwszych decyzji emira było wybranie swojego syna, Dżasima, na następcę tronu. Choć konstytucja przewidywała wybory do rady doradczej, nowy przywódca pozostał przy tradycji - radnych wciąż nominuje rodzina królewska.
Jednak to co mówił wyróżniało go na tle jego sąsiadów. Podczas gdy w Bahrajnie, Arabii Saudyjskiej czy ZEA szejkowie ochoczo strzelali do własnych obywateli lub zamykali ich w więzieniach, emir Kataru mówił wprost, że opór społeczeństwa “wynika z powodu braku demokracji i niedzielenia się [bogactwem] z ludźmi”. W rozmowie z the New York Times dodał, że pragnie dla Kataru nowego kursu, bo kontrola poprzez policyjną pałkę i sztasi nie prowadzi do niczego dobrego. Nowej władzy nie przeszkodziło to jednak w zamykaniu niezależnych mediów i komików naśmiewających się z rodziny królewskiej. PKB jednak rosło sobie dalej - w sumie 24-krotnie.
Rok po przejęciu sterów przez monarchę, powstała telewizja Al-Dżazira. Był to nowy format na uwczesnym Bliskim Wschodzie: telewizja informacyjna, która nie obawia się zaglądać tam, gdzie zaglądanie nie podoba się królom. Wprawiło to przywódców regionu w pewną konsternację i niejednokrotnie było zarzewiem konfliktów z coraz pewniejszym siebie sąsiadem. Jedną z większych kontrowersji, zwłaszcza na Zachodzie, było oddanie głosu Osamie bin Ladenowi po zamachach z 11. września. Stałym elementem krytyki jest również fakt, że stacja jest dużo mniej odważna w przypadku tematów krajowych. Al-Dżazira pozostaje jednak istotnym elementem katarskiego soft power i ma widzów na całym świecie.
Pieniądz śmierdzi ropą
Podobnie jak jego sąsiedzi, Katar największe sukscesy zawdziędza darowiźnie od Allaha: ropie naftowej i złożom gazu ziemnego. Jednak dopiero to drugie było rewolucją dla zadłużonego państewka z niewielkim złożami tego pierwszego. Gdy złoża gazu odkryto w latach 90., szacunki mówiły o zasobach wystarczających na następne dwa wieki. Pole gazowe Ras Laffan to dziś kluczowe źródło gazu na świecie, również dla Polski. Jednak skala z jaką emirat może oddziaływać na rynek sprawia, że sytuacje taka jak wojna z Iranem to poważne niebezpieczeństwo dla stabilności energetycznej reszty świata.
Szacunki mówią, że do 2030 roku powstanie duopol USA i Kataru na wydobycie i eksport LNG. USA jakie jest, każdy widzi: humorzaste, nieprzewidywalne i niebezpieczne. Katar zaś leży w jednym z najgorętszych regionów na świecie. Gdy Iran zamknął Cieśninę Ormuz, ziścił się czarny scenariusz wielu biznesów na świecie, zwłaszcza w krajach najbardziej uzależnionych od importu gazu, takich jak Chiny i Japonia.
Dzięki zastrzykowi gotówki płynącej jak gaz w rurociągu do królewskiego skarbca, emirat zdobył najważniejszą kartę przetargową współczesnego świata: obrzydliwe bogactwo. Wielkość państwowego funduszu inwestycyjnego szacuje się na 600 miliardów dolarów, a rodzina królewska ma dzięki niemu udziały m. in. w Volkswagenie, Porsche, Total, Shell oraz londyńskiego Harrodsa na własność.
Tak wielke pieniądze pozwalają Katarczykom postawić na kilka koni, przede wszystkim dyplomację i soft power. Z pieniędzmi przychodzi bowiem prestiż, a za nim ludzie, wydarzenia i networking. Dzięku temu katarski establishment może nadrabiać braki wywodzące się z niedoboru głębi strategicznej: Katar to kraj wielkości województwa świętokrzyskiego, a populacja Katarczyków nie przekracza pół miliona (reszta to obcokrajowcy).
Gra do wielu bramek
W polityce zagranicznej słowem kluczem stała się zatem dywersyfikacja. Doha zbliżyła się zarówno do USA, Izraela, jak i Iranu. USA otworzyła pod stolicą swoją największą bazę w regionie, al-Udeid. Z Izraelem emirat prowadził zaś nieoficjalne związki handlowe. Do 2008, gdy państwo żydowskie rozpoczęło kolejną wojnę w Gazie. Nowy władca był też bardziej przychylny politycznemu islamowi oraz Islamskiej Republice Iranu, czym wyłamywał się z konsensu wśród arabskich monarchów.
Te ostatnie dwa punkty oraz wścibskość Al-Dżaziry przez długi czas były kością niezgody z sąsiadami. Kilkukrotnie doszło do kryzysów dyplomatycznych, do największego w latach 2017-2021. Ten ostatni był prawdziwym testem wytrzymałościowym dla małego państwa, któremu właśnie zamknięto jedyną granicę lądową. Z odwetem przyszła Turcja oraz Iran, które przysłały zapasy żywności. Z tej pierwszej przyjechał też kontyngent żołnierzy.
Katar gra jednak dalej. Odegrał kluczową rolę w negocjacjach Izrael-Hamas, USA-Iran, USA-Talibowie i kilku innych konfliktach. Co więcej, wydarzenia takie jak Mistrzostwa Azjatyckie 2006 i Mundial 2022 plasują kraj na mentalnej mapie świata ludzi na całym globie. Bardzo dużą rolę w tworzeniu tej polityki odegrał syn Szejka Hamada, Tamim, który rządzi od 2013.
Ta zmiana warty była prawdziwym ewenementem w regionie, gdzie taka wymiana wiąże się z reguły ze śmiercią władcy lub przewrotem politycznym lub wojskowym. Ojciec abdykował bowiem z własnej woli. Przekazanie schedy juniorowi było reakcją na świeżą ranę jaką wciąz była wtedy Arabska Wiosna. Emir senior chciał w ten sposób wpuścić swieże powietrze do dawno niewietrzonego pokoju. Przeżyły go wszystkie jego dzieci (24 osoby!) oraz 3 żony.
