Irańscy piloci Schrödingera w Katarze

Teheran oskarża Dohę o nielegalne przetrzymywanie pilotów, których myśliwce emirat zestrzelił na początku marca. Katar zaprzecza, zapewniając, że od początku był w kontakcie z władzami Republiki Islamskiej.

Do irańskiego nalotu doszło 2. marca, a celem operacji był atak na amerykańską bazę wojskową al-Udeid, która znajduje się niedaleko katarskiej stolicy. Obrona przeciwpowietrzna kraju zestrzeliła dwa myśliwce Su-24 po naruszeniu przez nie przestrzeni powietrznej i nieudanej próbie kontaktu. Lokalnym służbom porządkowym udało się odzyskać szczątki jednego z pilotów.

Ajatollahowie przyznali wcześniej, że w akcji zginął jeden pilot, a los reszty jest nieznany. Teraz Republika Islamska twierdzi, że przeżyły załogi obu maszyn - w sumie czworo wojskowych - i są przetrzymywane na terenie Kataru bez możliwości kontaktu ze światem. Doha odpowiada, że po zestrzeleniu obiektów kontaktowała się z władzami Iranu by przekazać zwłoki odnalezionego pilota, jednak Teheran pozostawił sąsiada bez odpowiedzi.

Niejasne pozostaje z jakiego kapelusza Iran wyciągnał oskarżenia względem Katarczyków. Doha, wspólnie z Omanem i Pakistanem, pracują nad mediacją między Teheranem a Waszyngtonem. Celem jest przywrócenie do życia protokołu ustaleń między USA i Republiką Islamską, którą strony podpisały w czerwcu a następnie zerwały. Według niedawnych przekazów medialnych, rozmowy toczą się w dobrym kierunku.

Niesforny Ormuz

Droga do faktycznego zakończenia konfliktu i otwarcia Cieśniny Hormuz pozostaje oczywiście długa, szczególnie ze względu na kurczowe trzymanie się swoich stanowisk przez obie strony. Trump jaki jest, każdy widzi. Pułapka, którą sam na siebie zasadził zaczynając tą wojnę zaczyna go jednak coraz bardziej uwierać - tym mocniej, im większymi krokami zbliżają się wybory połówkowe do Kongresu. Koszty gospodarcze biją bowiem Amerykanów coraz bardziej po kieszeni.

Pod postacią kontroli nad Cieśniną Ormuz Iran zaś znalazł swój miecz Demoklesa, który może trzymać Amerykanom nad głową. Teheranowi zależy na konkretnych ustępstwach, w tym odwołaniu wieloletnich sankcji, wypłacenia reparacji wojennych i uwolnieniu zamrożonego majątku, który znajduje się w zachodnich bankach. Trump chce jednak za wszelką cenę pokazać, że wygrał, bo jako egocentryk i narcyz nie znosi przegrywów, w innym przypadku mogłoby zatem dojść do zwarcia przewodów.

Widząc przy tym, że fortel działa, Republika Islamska może też miecza tak łatwo nie oddać. Aktualnie trwają rozmowy Iranu i Omanu dotyczące kontroli obu państw nad cieśniną. W tym układzie Iran kontroluje żeglugę w kierunku Zatoki Perskiej, zaś Oman ruch wypływający na Morze Arabskie. Porozumienie nie oznacza jednak otwarcia Ormuz, a jedynie uzgodnienie zasad dalszego działania gdy już do niego dojdzie. Władze w Teheranie powtarzają, że koniec blokady akwenu zależy od postępowania Stanów Zjednoczonych. Przede wszystkim - czy zgodzą się na warunki Ajatollahów.


16.08.26


Postaw kawę dla Arabizmy na buycoffee.to